czwartek, 29 grudnia 2011

a-bomb

6 sierpnia 1945r. tuż przed godz. 3 nad ranem amerykański bombowiec B-29 "Enola Gay" ruszył w swoją historyczną misję. O 8:16 pierwsza bomba atomowa wybuchła kilkaset metrów nad centrum Hiroshimy.  Niemal wszystko w promieniu 1,6km zostało całkowicie zniszczone. Ostało się raptem kilka budynków. Według szacunków niemal natychmiast - w chwili wybuchu - zginęła ok 1/3 populacji miasta - mniej więcej 70,000 - 80,000 mieszkańców. Szacuje się, że do roku 1950 całkowita liczba ofiar (włączając w to ofiary, które przeżyły wybuch ale zmarły w wyniku odniesionych obrażeń, choroby popromiennej, raka, itd...) osiągnęła nawet 200,000 (to są tylko szacunki - różne źródła podają od 150,000 do 200,000).

~~~

Kilkaset metrów od miejsca nad którym wybuchła bomba do dziś, jako pomnik, stoi  jeden z nielicznych ocalałych z eksplozji budynków. Mówi się, że ostał się między innymi dlatego, że fala uderzeniowa nadeszła z góry a nie z boku, co pozwoliło ostać się całej konstrukcji. Jeśli poszukacie w internecie zdjęć Hiroshimy zaraz po wybuchu na pewno odnajdziecie na nich ten budynek. Stoi jako jeden z nielicznych pośród całkowicie zrównanego z ziemią miasta.





Mniej więcej w centrum Hiroshimy znajduje się Muzeum Pokoju poświęcone głownie temu co wydarzyło się tutaj w 1945r. oraz ogólnie broni jądrowej i wojnom na świecie. Tu muszę przyznać, że troszkę się na tym muzeum zawiodłem. Oczekiwałem chyba czegoś innego, bardziej przemawiającego do wyobraźni. Wiele z eksponatów to zniszczone rzeczy osobistego użytku odnalezione w zgliszczach Hiroshimy. Nie są to zupełnie anonimowe przedmioty. Prawie każdy z nich opatrzony jest notką o tym co stało się z ich właścicielem. To jest interesująca część wystawy. Niestety, w muzeum znajdziemy również kiczowate "eksponaty", zrobione współcześnie na potrzeby...no właśnie, na potrzeby czego? Nie bardzo to rozumiem. Nie trzeba przecież wszystkiego wykładać jak "kawa na ławę". Czasem warto pozwolić działać wyobraźni. Być może to kwestia kulturowa a być może po wizycie w Muzeum KL Auschwitz zawiesiłem poprzeczkę zbyt wysoko? 

Z całego muzeum w pamięć zapadł mi chyba tylko jeden przedmiot - osobisty zegarek, który zatrzymał się na godzinie "zero" - 8:16 - chwili, w której wybuchła bomba. W tej chwili czas zatrzymał się dla dziesiątek tysięcy mieszkańców Hiroshimy.





~~~



Jedna z tablic w Muzeum Pokoju w Hiroshimie nosi tytuł "Dlaczego zrzucono bombę na Hiroshimę".




Czytamy co następuje:

"   Wiosną 1945 roku U.S.A zaczęły studiować cele dla bomb atomowych. W celu zapewnienia, iż efekty wybuchu będą mogły być łatwo dostrzegalne, potencjalne miasta musiały posiadać obszar zurbanizowany o promieniu przynajmniej 4,8km i nie mogły być celem wcześniejszych nalotów bombowych. 25 lipca 1945r, został wydany rozkaz wskazujący jako cele bomb atomowych mista: Hiroshima, Kokura, Niigata oraz Nagasaki. Rozkaz wskazujący Hiroshimę jako pierwszy cel został wydany 2 sierpnia. Jednym z powodów wybrania Hiroshimy było to iż nie znajdowały się tam żadne z obozów jenieckich. 6 sierpnia niebo nad Hiroshimą było czyste. Los miasta został przypieczętowany."

Czytałem to kilka razy i nie bardzo mi się to trzymało kupy. Odpowiedź jest prawidłowa ale pytanie postawione jest dość niejednoznacznie. Powinno ono brzmieć "dlaczego Hiroshima została wybrana jako cel dla bomby atomowej". Przy tak postawionym pytaniu nie byłoby wątpliwości, że to co napisano to prawda. Amerykanie zimno kalkulowali obierając taki a nie inny cel natomiast nie zrzucili bomby - ot tak sobie - dla rozrywki. Odpowiedź na pytanie "dlaczego zrzucono bombę na Hiroshimę" jest trochę inna. Cofnijmy się trochę w czasie...

30 kwietnia 1945 Hitler popełnił jedyny dobry uczynek w swoim życiu i palnął sobie w łeb. Kilka dni później, 7 maja skapitulowała III Rzesza i II wojna światowa oficjalnie dobiegła końca. W Europie. Na Pacyfiku nadal trwała krwawa rzeź. Amerykanie walczyli o strategiczne wysepki z fanatycznie broniącymi się (i zadającymi im ciężkie straty) oddziałami japońskimi. Amerykanie krok po kroku posuwali się do przodu wydzierając co raz więcej ziemi spod japońskiego panowania. Ostatecznie stanęli o obliczu inwazji lądowej na główne wyspy Japońskie. W tym samym czasie cały czas kontynuowano ataki bombowe na Japonię. Najbardziej krwawy miał miejsce 9 marca 1945 roku, gdzie po zrzuceniu bomb zapalających na drewniane w owym czasie Tokyo, miasto zajęło się błyskawicznie ogniem i rozpętała się burza ogniowa, w wyniku której śmierć poniosło ok 120 000 mieszkańców (porównajcie to z liczbą bezpośrednich ofiar z Hiroshimy - sporo więcej). Ogrom zniszczeń wcale nie odbiegał zbytnio od efektów bomb zrzuconych na Hiroshimę i Nagasaki. Los Japonii był już w zasadzie przesądzony - wojna została przegrana. Jedyne co powstrzymywało wojska amerykańskie od inwazji na Japonię to strach przed tym co mogą im zgotować fanatycznie nastawieni mieszkańcy wysp. Po tym co zaprezentowali na Pacyfiku obawiano się najgorszego i wprost przeogromnych strat w ludziach. Tym bardziej, że rząd japoński zapowiadał walkę do ostatniego żołnierza, również z użyciem ataków kamikaze.

26 lipca, postawiono Japonii ultimatum i przedstawiono warunki kapitulacji (całkowite rozbrojenie, osądzenie zbrodniarzy wojennych, zrzeczenie się kolonii, ograniczenie suwerenności). W przeciwnym razie zagrożono "niewyobrażalnym i kompletnym zniszczeniem japońskiego wojska oraz jeszcze większą dewastacją samego kraju". 28 lipca japoński rząd odrzucił warunki kapitulacji. 6 sierpnia zrzucono pierwszą bombę. Mimo ataku na Hiroshimę, japoński rząd nadal nie przystawał na warunki kapitulacji. Tuż po północy 9 sierpnia, ZSRR wypowiedziało Japonii wojnę. Rankiem tego samego dnia zrzucono bombę na Nagasaki. Ostatecznie (i mimo protestów wojskowych chcących w drodze przewrotu przejąć władzę) - 14 sierpnia (8 dni po pierwszej eksplozji) Cesarz Hirohito ogłosił kapitulację.

Ot i prawdziwy powód zrzucenia bomby na Hiroshimę. Mimo tragicznej sytuacji upór władz Japonii doprowadził do niewyobrażalnej tragedii. Tak ogromnej, że jeszcze długo po wojnie Amerykanie cenzurowali wszelkie publikacje n/t skutków wybuchu. Zarówno u siebie jak i w okupowanej Japonii. Nawet wpisanie budynku-pomnika na listę światowego dziedzictwa UNESCO nie odbyło się bez protestów ze strony U.S.A. Czyżby "wuja Sama" gryzło sumienie, że zdecydowano się poświęcić los setek tysięcy japońskich cywilów w imię ograniczenia strat wśród własnej armii? 

Głupota to domena wszystkich polityków, niezależnie od narodowości. My też w swojej historii mieliśmy kilka kontrowersyjnych momentów. Chciałbym napisać, że wnioski z tej lekcji zostały wyciągnięte i nigdy więcej banda głupców nie będzie decydować o losach setek tysięcy niewinnych ludzi ale patrząc na to co się dzieje na świecie można odnieść wrażenie, że wyciąganie wniosków nie jest najmocniejszą stroną naszego gatunku...

5 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawie ująłeś temat. Dziękuję za ten wpis.

    Ja skłaniam się ku opinii, że USA wykorzystało sytuację, aby zrzucić te bomby i naocznie poznać ich działanie. Ośli upór decydentów japońskich nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla tego, co spotkało japońskie miasta.

    "Pierwsza bomba atomowa zniszczyła nie tylko Hiroshimę. Jej wybuch położył także kres tradycyjnym, niemodnym ideałom politycznym." (A.Einstein)

    Wspominasz o muzeum w Oświęcimiu. Bywa, że niemieccy turyści wzbudzają tam niekontrolowane reakcje innych odwiedzających. Jak Ciebie odbierano w Hiroshimie? Pytam, ponieważ niejednokrotnie biali z różnych części świata podkreślają, że są traktowani na równi z Amerykanami, co przejawia się w lodowatym dystansie wobec nich.

    OdpowiedzUsuń
  2. To że amerykanie chcieli przetestować nową broń nie ulega żadnej wątpliwości. Specjalnie wybrano takie miasta by móc obserwować efekty jej działania. Przy drugiej bombie zrzuconej na Nagasaki, przed samą bombą zrzucone zostały również przyrządy pomiarowe.

    Ośli upór nie był usprawiedliwieniem był natomiast dobrą wymówką by takiej broni użyć. Gdyby Japonia skapitulowała gdy tego zażądano prawdopodobnie do dziś nie znalibyśmy prawdziwych skutków broni jądrowej.

    Biały człowiek w Japonii w większości przypadków utożsamiany jest z Amerykaninem. Nie wiem czemu tak jest ale za każdym razem gdy ktoś mnie pyta o narodowość, to pytanie zawsze brzmi "jesteś z Ameryki?". Mimo to nie spotkałem się z jakimś szczególnie złym traktowaniem. Hiroshima jest na pewno dla Japończyków czymś więcej niż tylko muzeum. Pewnych rzeczy nie da się zrozumieć przybyszowi zza granicy choć moje osobiste wrażenie było takie, że sama wystawa jest lekko tendencyjna i przedstawia Japonię tylko w roli ofiary broni nuklearnej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja tam na zegarku widzę 8:16 :)
    a tak serio to z całego muzeum wrażenie na mnie robiły właśnie te osobiste rzeczy aniżeli pseudo figury popalonych ludzi... nie byłam w Oświęcimiu więc cieżko mi porównywać, ale myśle, że Japońskie muzeum raczej nie mogło przedstawić ich jako współwinnych tego dramatu.. zbyt duża opinia publiczna :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki - poprawione. 4 wyglądała zupełnie jak 1 ;)

    O te plastikowe manekiny mi głownie chodzi. Kicz i tandeta. Po co takie rzeczy w takim miejscu? Nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
  5. "Głupota to domena wszystkich polityków, niezależnie od narodowości."

    Zgadzam się całkowicie.
    Szkoda, że na palcach jednej ręki można policzyć takich, którzy zdają sobie sprawę z tego, że bycie politykiem to naprawdę ciężka praca. Niestety tak zwani politycy prezentują mniej odpowiedzialności niż mój trzyletni brat cioteczny.

    OdpowiedzUsuń