wtorek, 22 listopada 2011

arien

...w zasadzie to od dziś zarejestrowany alien. Odebrałem dzisiaj moją gaijinkartę więc jestem już oficjalnym i zarejestrowanym obcym. Swoją drogą to słodkie, że nazywa się tutaj obcokrajowców alienami (dosłownie: obcymi). Prawdę mówiąc podróż do Japonii to jak wycieczka na inną planetę więc może coś jednak w tym jest?

Oczywiście nie obyło się bez błędów. Jako, że nie mogłem podczas rejestracji podać wrocławskiego adresu (bo takowego chwilowo nie posiadam) musiałem podać mój adres zameldowania. Całkiem niezłośliwie wpisałem pełną nazwę mojej rodzinnej miejscowości (zazwyczaj używam tylko pierwszego członu) i oczywiście Japończycy się pogubili. Jako adres wydrukowali mi na gaijinkarcie samą drugą część nazwy co brzmi dość komicznie :)

Pokój Ziemianie!

6 komentarzy:

  1. Ale jak pięknie wyszedłeś na zdjęciu!!!... *^V^*

    OdpowiedzUsuń
  2. obcokrajowcy to alieny takze w krajach anglo, nie ma w tym nic slodkiego. sa legal aliens, illegal aliens, undocumented aliens, i tak dalej...

    OdpowiedzUsuń
  3. @dwakoty: to była ironia :P

    @Brahdelt: dziękuję - na zdjęciach zawsze wychodzę lepiej niż w rzeczywistości ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Się niemal popłakałam ze śmiechu Mori-san. :) A tak z innej beczki - mamy teraz w firmie masaże... if you know, what I mean. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Słodszy "alien" niż "gaijin" - mnie to się zawsze kojarzy z gadziną. Co jednak dokładnie odpowiada podejściu niektórych Japończyków do obcokrajowców.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja ich właśnie za to lubię - za to że nami czasami pogardzają i traktują jak kompletnych idiotów. Ten wyraz twarzy gdy na nas z politowaniem patrzą...bezcenne - najlepsza pamiątka z Japonii :)

    Tacy już są i się tego nie zmieni. Albo się do tego przywyknie albo zwariuje :)

    OdpowiedzUsuń