
Nie byłem niestety na to przygotowany bo liczyłem na to, że ten cholerny tajfun mimo wszystko ominie Japonię. Teraz na szybko przeglądam, co tu można w miarę blisko (w ciągu jednego dnia) zobaczyć. W sobotę ma najmocniej padać więc prawdopodobnie poza Tokyo nie wyjadę. Na niedzielę wybór padł na Nikkō - daleko nie jest a i pogoda ma się już poprawić. Fuji musi poczekać.
Na grafice obok bydlak, który pokrzyżował mi plany. Z chęcią nakopałbym mu do...oka :]
Na jeden dzień to ja polecam Enoshimę i podróż Enodenem. Dawnej Japonii czar... ;)
OdpowiedzUsuńW Nikko zawsze pada, nawet jak nie ma tajfunu, lalo w zeszlo niedziele, mimo ze 5 km dalej juz blekitne niebo. I w dupowa pogode nie warto, bo ani do Chuzenji nie podjedziesz, ani nic. Bo tylko do Toshogu et al podskoczyc, to nie ma sensu. Wyglada na to ze marsz 1000 wojownikow w pazdzierniku odbedzie sie zgodnie z planem, wiec wtedy przyjedz. Albo na Nikko Lightup w listopadzie. Albo przyjedz jak liscie sie zaczerwienia i koniecznie podjedz wtedy do Chuzenji.
OdpowiedzUsuńTo może mała wycieczka na Kansai? :-)
OdpowiedzUsuńPozdrowionka
www.podrozejaponia.blogspot.com
Dzięki za podpowiedzi. Nikko faktycznie zostawię sobie na później. Na Kansai też przyjdzie pora.
OdpowiedzUsuńWeekend i tak spisałem już na straty. W sobotę zrobię jakieś zakupy a w niedzielę zdam się na mój ulubiony sposób zwiedzania Japonii - wielką improwizację, tj. wsiądę do pociągu i gdzieś pojadę :D
Daj znac kiedy sie wybierzesz do Nikko, jak bede miala w tym czasie wolne, to cie obwioze po okolicy. :-)
OdpowiedzUsuńSuper. W razie czego dam znać, choć chyba posłucham Twojej rady i Nikko zostawię sobie na październik.
OdpowiedzUsuń