wtorek, 20 września 2011

deo

Dam wam radę - jeżeli wybieracie się do Japonii zabierzcie ze sobą zapas kosmetyków. Właśnie skończył mi się zwykły antyperspirant. W Polsce dostępny w każdym sklepie. Tu coś takiego NIE WYSTĘPUJE. Nie ma, koniec i kropka. Zlazłem kilka sklepów z kosmetykami i choćbym stawał na głowie to niczego nie znalazłem. Bywają zwykłe dezodoranty ale wybaczcie - śmierdzą strasznie. Dezodorant w sztyfcie lub żelu nie istnieje. Wybór podstawowych męskich kosmetyków jest żałosny. Pół dnia dzisiaj przeglądałem internet i udało mi się znaleźć adresy raptem dwu czy trzech sklepów gdzie być może mogą być jakieś zachodnie kosmetyki. Szok! Jutro jadę na poszukiwania. Jak nie znajdę będę sprowadzał sobie coś z Polski. Nie zamierzam używać tych ich śmierduchów...

10 komentarzy:

  1. istnieje, tyle ze kosztuje okolo 800 jenow za sztuke. :-)
    Pojedz do Costco, tam maja wybor amerykanskich w sztyfcie, ale mi osobiscie nie podchodza zapachy wiec i tak kupuje na internecie. Mozna je znalezc na japonskim amazonie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Costco powiadasz. Brzmi nieźle ale z tego co widzę co to muszę jechać z kimś kto mam już u nich członkostwo bo działają jak nasze Makro. Płacić 4,000 jenów za możliwość kupienia dezodorantu nie zamierzam ;)

    Przerąbane. Tutaj mnie zaskoczyli mnie. Spodziewałem się wszystkiego ale nie tego. Jest jakieś logiczne wytłumaczenie takiego stanu rzeczy?

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest - nasze zachodnie sztyfty maja pewne chemiczne srodki anty-potne, ktore tutaj nie sa zatwierdzone do uzytku na ludziach.

    OdpowiedzUsuń
  4. No i dupa. Nic nie znalazłem. Jedyne co znalazłem to sztyft o zapachu mięty za jedyne 1000 jenów. Niech się wypchają. Organizuję sobie wysyłkę z Polski. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. To ladnie musi tam capic w tej Japonni :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Wbrew pozorom nie jest źle (albo ja już nie zwracam na to uwagi) ale wydaje mi się, że w odróżnieniu od tego co czasem można zaobserwować w Polsce wiedzą do czego służy mydło ;)

    Problem w tym, że oni tak jak i my mają swój specyficzny "zapach" (różniący się niestety od siebie). O ile ty po pewnym czasie się do tego przyzwyczajasz to dla nich zawsze będziesz cuchnąc po gaijińsku ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Znam takie osoby, który, brak możliwości kupna dezodorantu by nie przeszkadzał. Nie używają go bo są, "ekologiczni". Takie urocze małżeństwo :). Pozdrawiam Wrocławianka na emigracji :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ekologiczni powiadasz...dobre określenie...też znam kilka "ekologicznych" osób, LOL.

    OdpowiedzUsuń
  9. A to ciekawostka... W japońskich gazetach dla młodzieży podobno są reklamowane najróżniejsze kosmetyki dla mężczyzn, łącznie z tymi upiękniającymi, czy depilatorami, ale żeby dezodorantów nie używali? nie chce się wierzyć po prostu... słyszałam też takie pogłoski, że Japończycy się mniej pocą niż Europejczycy, to prawda?

    OdpowiedzUsuń
  10. Japońskich (ani też polskich) magazynów dla młodzieży nie czytam więc nie wiem o czym tam piszą ale będąc tu już kilkukrotnie i widząc tych wymuskanych, wypielęgnowanych, lalusiowatych i metroseksualnych młodych Japończyków byłem pewien, że półki w sklepie uginają się pod ciężarem przeróżnych kosmetyków. Być może...ale ja jeszcze do takiego sklepu nie trafiłem albo nie potrafię się w nich odnaleźć (to drugie jest niestety również prawdopodobne).

    Jeśli chodzi o antyperspiranty to są...o zapachu kostki do WC więc chyba podziękuję. Jak bym chciał śmierdzieć kostką do WC to bym sobie ją po prostu zawiesił pod pachą, hehe.

    Z tym poceniem się jest coś na rzeczy. W 35 stopniowym upale ja zazwyczaj zalewam się potem podczas gdy przeciętny Japończyk dopiero ociera z czoła kilka pierwszych kropli potu ;)

    OdpowiedzUsuń