niedziela, 1 stycznia 2012

oomisoka

To była wyjątkowa noc sylwestrowa. Zostałem zaproszony na japońską "domówkę" ale nie taką jaką sobie wyobrażacie. Zamiast lejącego się strumieniami alkoholu była to typowo japońska uroczystość (trochę stresująca, bo wizyta w japońskim domu to nie przelewki). Była więc najbliższa rodzina (nie moja oczywiście), domowe japońskie jedzenie (w tym soba), oglądanie w TV relacji ze świątyń w oczekiwaniu na nadejście północy, toast i trochę wygłupów przy Nintendo Wii. Była też powtórka z japońskiego, bo mało kto tam mówił po angielsku. Czego nie było? Kaca ;)

Tak więc nowy rok czas zacząć. Tylko czym? Może relacją z Hakone? Ale to już jutro bo dzisiaj jest święto i mi się nie chce ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz