poniedziałek, 25 maja 2009
Oxfam Trailwalker Finish
Pozostał lekki niedosyt bo pewnie mógłbym zajść dalej. Powstały też pierwsze plany na przyszły rok :)
Wkrótce pojawią się zdjęcia z trasy.
czwartek, 21 maja 2009
wtorek, 19 maja 2009
tonari
sobota, 16 maja 2009
Ofxam Trailwalk
Czas zacząć przygotowania do przyszłotygodniowego marszu. Ponieważ ostatniej niedzieli (po marszu Takao-san <-> Jimba-San) mój chiński Qualcomm'owy plecak wyzionął ducha musiałem kupić sobie nowy. Do tego potrzebowałem parę dupereli, bez których nawet nie warto ruszać w teren. Niestety dzisiejsza wizyta w sklepie skończyła się tragicznie dla mojego portfela bo z Polski przywiozłem jedynie buty. Jak nie przejdę chociaż 50km to popełnię rytualne seppuku. Z drugiej strony - mam już niezły zestaw pamiątek z Japonii więc nie będę wydawał kasy na inne bzdety :)
thai festival
piątek, 15 maja 2009
juusou
Ostatniej niedzieli wybrałem się na spacer. Nie byle jaki spacer - 35km po górach w 8 godzin (czyli, prawie że biegiem ;) ). Wybrałem się nie sam a z moim (uwaga uwaga) zespołem. Nie jest to jednak zespół pieśni i tańca. Otóż w następną sobotę nasza czwórka startuje w rajdzie - 100km w 48 godzin. Po niedzielnym treningu wróciłem nieziemsko zmęczony. Nie pomogła nawet wizyta w onsen, czyli tradycyjnej japońskiej łaźni z gorącymi źródłami (niestety z powodów owej tradycyjności nie mogę pokazać zdjęć ;) ) .
Czy nam się uda - sami nie wiemy. Dystans jest spory, do tego góry więc łatwo nie będzie. Jutro jadę obkupić się w sprzęt i plecak. Poniżej foty z niedzielnej wyprawy. Na drugiej fotce wprawne oko wychwyci w tle....wuklan Fuji. :)
piątek, 24 kwietnia 2009
homu
Ostatecznie wyniosłem się z hotelu do "normalnego" mieszkania. Jak już wielokrotnie wspominałem z tą "normalnością" w Japonii bywa różnie. Mieszkanie ma aż z 20 metrów kwadratowych (normalnie nie wiadomo co z taką przestrzenią począć ;) ) Jest coś na kształt kuchni, jest łazienka (z kilkoma fajnymi patentami) i jest (na czym bardzo mi zależało) pralka.
Ta ostatnia też odstaje od standardów znanych z reszty świata. Ponieważ cały panel sterujący jest po japońsku, zaczerpnąłem wiedzy wśród firmowych koleżanek :P i szczęśliwy po powrocie do mieszkania, załadowałem pralkę, sypnąłem czymś co wyglądało jak proszek do prania i spokojnie poszedłem delektować się piwkiem. Mój niepokój wzbudziło to, że po chwili pralka wylała wodę, odwirowała i radośnie zapiszczała, że skończyła. Hmmm...trochę to dziwne...wyjąłem ubrania - jakby niedoprane...coś nie tak. Może zły program wybrałem? Zapakowałem ją raz jeszcze, włączyłem i przyglądam się - pralka nabrała zimnej wody, zamieszała ubraniami trzy razy w lewo, trzy razy w prawo i...skończyła. Jakież było moje zdziwienie gdy następnego dnia w firmie potwierdzono, że to całkiem normalne - tak się tu pierze. Tak więc, w skrócie, mam w mieszkaniu maszynę do moczenia ubrań....W poniedziałek szukam normalnej pralni.
